Image

Zapraszamy na wystawę Agaty Bogackiej pt. Tłum
Otwarcie 13.01.2017, godzina 19:00

Wystawa czynna do 05.02.2017

Wystawa Agaty Bogackiej pt. Tłum składa się z najnowszych prac zrealizowanych specjalnie dla BWA w Zielonej Górze. Tytuł nawiązuje do codziennych, niepokojących wiadomości o zgromadzeniach ludzi: uchodźców, demonstrantów, ewakuacji. Nie jest to jednak tłum widziany z bezpiecznej odległości. To tłum, w którym się znajdujemy, w klaustrofobicznej odległości od pozostałych osób. Ludzie oglądani są tu ze zbyt bliskiej perspektywy, bez możliwości wycofania się, co przedstawia olbrzymia kompozycja tworząca malarską ścianę włosów. Jest to wystawa obrazów balansujących na pograniczu abstrakcji i figuracji. Ten częsty zabieg w malarstwie Bogackiej ma tu dodatkowe uzasadnienie – fizyczna bliskość powoduje, że widzimy tylko fragmenty przeciskających się tuż obok osób. Tak jak w serii Portretów – Kompozycji – są to portrety zgeometryzowane, nawiązujące do właściwości miasta, twarze widziane przez ułamki sekund, odtwarzane z pamięci, zniekształcone światłami policyjnych syren, latarni, reflektorów w tłumie pełnym chaosu.

Agata Bogacka, ur. 1976, zajmuje się głównie malarstwem, ale również rysunkiem, fotografią, tworzy obiekty i instalacje. Ukończyła wydział grafiki na warszawskiej ASP w 2001 r. Brała udział w wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych w Polsce i zagranicą. Jej prace znajdują się w wielu kolekcjach prywatnych oraz państwowych instytucji, takich jak CSW Zamek Ujazdowski, Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, Muzeum Narodowe w Gdańsku, Fundacja Sztuki Polskiej ING, Bank Austria Creditanstalt. Mieszka i pracuje w Warszawie.

 

Agata Bogacka „Tłum"
Marta Czyż

Pierwszej psychologicznej analizy tłumu ludzkiego dokonał w 1895 roku Gustaw Le Bon1. Był on inicjatorem psychologii społecznej oraz jednym z głównych przedstawicieli psychologizmu w socjologii. Jego zdaniem tłum był wynikiem następstw rewolucji przemysłowej. Uważał, że pod względem psychologicznym tłumy są tworem anormalnym, ponieważ rządzą nimi popędy i cechują je zachowania irracjonalne, ze skłonnością do ulegania sugestii. Nadawał też tłumowi cechy związane z uczuciowością. Le Bon opisywał te uczucia jako przesadne i skrajne. Pisał też, że tłum jest impulsywny i niszczycielski, co wynika z jego jednomyślności. Co za tym idzie tłum jest nie tylko jednolity w masie, ale również w swoich poglądach i uczuciach, które są skrajne, nie toleruje przekonań innych niż własne, niszczycielsko podchodzi do głosów przeciwstawnych. Autor ten charakteryzował również tłum od strony intelektualnej. Zwracał uwagę, że zgromadzenia myślą obrazami, wyobrażeniami, między którymi pojawiają się proste skojarzenia.

Wielokrotnie zarzucano Le Bon'owi zbyt negatywne podejście do zjawiska tłumu. Choć był on prekursorem i wyłonił je wśród wielu zbiorowych zachowań, zbadał i nadał mu cechy. Tak, jak kiedyś był on wynikiem zmian przemysłowych tak dzisiaj możemy dokonywać kolejnej interpretacji i definiować tłum od nowa w odniesieniu do dzisiejszych czasów. Obecnie człowiek ma coraz więcej (innych niż na początku XIX wieku) powodów do tego, aby wyjść na ulicę i znaleźć się w tłumie. Są to wojny, które toczą się cały czas nieprzerwanie, zmieniając jedynie punkty na mapie albo sytuacje, w których trzeba zawalczyć o swoje prawa. Często też decydujemy się zgromadzić, aby wyrazić zdanie na tematy bardzo różne. Tłum stał się elementem demokracji (lub zamieszek w krajach, gdzie panuje inny niż demokracja system). Dzisiaj decyzja o tym, aby wejść w tłum jest równoznaczna z chęcią osiągnięcia jakiegoś wspólnego celu. Jest potwierdzeniem swojej obecności w społeczeństwie.

Wystawa Agaty Bogackiej w BWA Zielona Góra to notatka artystki z tłumu. My, jako widzowie stoimy w jego środku, jesteśmy jego elementem. Wystawę można podzielić na dwie części. Pierwszą z nich stanowią dwie wielkoformatowe kompozycje ukazujące włosy, namalowane w takiej skali, w jakiej widzimy osoby w tłumie. Są one równocześnie tak blisko, że nie możemy się odsunąć. Płótna sprawiają wrażenie, jakby przed nami, w bardzo bliskiej odległości stali ludzie, odwróceni tyłem, jakby skierowali swój wzrok w jednym kierunku. Są jednak zbyt blisko i stoją w takiej masie, że nie sposób dostrzec ich jednostkowych cech, wszystko zatapia się w morzu odwróconych twarzy, włosów. W tym morzu głów to właśnie włosy są tym najbardziej rozpoznawalnym elementem. Są tym organicznym fragmentem powodującym bezpośrednią fizyczną i zmysłową bliskość. Bycie częścią tłumu jest klaustrofobiczne, nie jest komfortową sytuacją, aczkolwiek nie o jednostkowy komfort tu chodzi. Bogacka maluje swoje obrazy z tak bliska, że nie sposób dostrzec żadnych cech osoby, obok której stoimy. Jedynie jesteśmy w stanie rozpoznać kształt głowy czy fragment twarzy (ucha). W swoich pracach operuje zamaszystym gestem. Jej obrazy są monochromatyczne. Do tego stosuje tak mocny światłocień, że włosy znikają. Przez kontakt wzrokowy z nimi nie jesteśmy w stanie dostrzec innego fragmentu ciała poza włosami. Teraz przy starciu z materią malarską nie pozostaje im nic więcej jak w sferze tej abstrakcji pozostać. Pierwszy z obrazów jest bardziej cielesny, widać na nim dość rysunkowo zaznaczone fragmenty ucha. Drugi obraz nawiązuje do panoramy miasta, która ukazuje się na płótnie w formie matowych kształtów, w domyśle - rozpoznawanych przez mijany tłum ludzi. Te kształty to miejskie bryły - budynki, znaki drogowe, sygnalizacja. Na tym obrazie organiczna forma włosów zderza się z geometryczną kompozycją krajobrazu miejskiego. Obrazy te nie odkrywają żadnej tajemnicy. Raczej pozostawiają dalej w sferze niepewności, niedopowiedzeń. Klasyczny podział stosowany w psychologii na strefę intymną, prywatną i przestrzeń społeczną zostaje tu zaburzony - wymyka się znanym nam kategoriom. Stoimy w masie.


Druga część wystawy to portrety. Są to chaotycznie zapamiętane fragmenty twarzy widzianych w tłumie. Bogacka przedstawia je w formie geometrycznych kompozycji, na których widać zarys portretu. Stosuje tu podobny zabieg jak w dużych kompozycjach - tylko, że tu figurami geometrycznymi zamarkowane są elementy twarzy a nie miasto. To obrazy o podwójnym znaczeniu, zarówno formalnym jak i duchowym. Obrazy balansują pomiędzy figuracją i abstrakcją. Formalnie mamy do czynienia z abstrakcją geometryczną, którą można odczytać jako portret. Oś kompozycji opiera się na kole, które jest namalowane w gradiencie, ono jest punktem wyjściowym. Do niego dodawane są, domalowywane figury, a kompozycję uzupełnia intensywna barwa. Każdy obraz ma wiele wspólnych elementów kompozycyjnych, można tę abstrakcję dookreślić. Układ figur oraz koła wskazuje na twarz. To portrety, które zostały zredukowane do figur - kół, trójkątów i kwadratów. Gradient jest zastosowany bardzo niejednoznacznie do wprowadzenia efektu jaki wywołuje migające światło, np. patrzenie na pulsujące światło policyjne i wielokrotne otwieranie i zamykanie oczu w trakcie. Światło odgrywa w obrazach dużą rolę - artystka próbuje ująć wszystkie światła miejskie - mijane przez tłum w trakcie demonstracji czy pochodu. To reflektory, latarnie, neony czy światła radiowozów. Kolor rozjeżdża się, tak samo jak fragmenty układu obrazu. Pojawiają się zwielokrotnione oczy, usta znikają gdzieś w dole już za płótnem. Struktura nawiązuje do pejzażu i brył miejskich, które światło policyjne rozświetla i deformuje. Bogacka zaznacza te fragmenty, które pojawiają się jako rodzaj powidoku, majaczący kształt oka.

Obrazy Bogackiej to rebusy - formalne zagadki. Kiedy zaczyna malować obraz zaczyna od jednego elementu, który staje się początkiem rebusu. Do ich rozwiązania podchodzi konstrukcyjnie, dwojako - rozwiązuje go kolorystycznie i kompozycyjnie. W przemyślany sposób, cierpliwie dokłada elementy układanki. Każdy fragment obrazu to próba wybrnięcia z łamigłówki poprzez np. zastosowanie odpowiedniego układu kolorów. Portret namalowany jest kulisowo, kończy się równo na brzegu płótna. Namalowany jest na wysokości wzroku tak, byśmy mieli poczucie oglądania twarzy w zbliżeniu. Na portrecie maluje pejzaż miejski, odbity w twarzy oświetlonej przez policyjny radiowóz. Choć z pozoru, na pierwszy rzut oka, podobnie jak w przypadku kompozycji z włosami, mamy do czynienia z abstrakcją. Wyławiamy z niej fragmenty twarzy, które są deformowane przez ruch i światło. To portret wrażeniowy. To także ważny element tłumu, sprowadzony do powtarzających się elementów. Podobnie jak w kompozycjach z włosami.

Jakie skojarzenia budzi zatem tłum Bogackiej? Psychologowie R. H. Turner i L. M. Killian, autorzy publikacji „Psychologia społeczna"2 wskazują na ważny aspekt podczas procesu powstawania tłumu. Chodzi o symbolizację, nadawanie znaczenia i nacechowanie - negatywnymi lub pozytywnymi emocjami. Zatem tak, jak podwójnie możemy odbierać tłum tak podwójnie możemy czytać obrazy Bogackiej. Z jednej strony poczucie wspólnoty stawia dziś tłum w pozytywnym świetle, sama jednak konieczność tworzenia go jest niepokojąca (wynikająca z niezgody na stan obecny). Defragmentacja obrazów Bogackiej, mieszanie się stylu nawiązuje do twórczości figuratywnej Kazimierza Malewicza (gradienty) czy halucynogennych płócien Francisa Picabii, który też z uwielbieniem malował portrety, jednak, szczególnie w późniejszym okresie twórczości, bardzo je modyfikował, uciekał od bezpośredniego przedstawiania. Z kolei duże kompozycje z włosami przywołują malarstwo Jana van Eycka, który stosował podobny światłocień w partiach włosów. Malowane przez niego oświetlone loki gubiły się, podobnie jak zanikają one na zwielokrotnionym płótnie.

Jaka idea zatem przyświeca pracom Bogackiej? Według Le Bona podstawową cechą tłumu jest to, że jego uczucia i myśli mają jeden kierunek. Mówiąc inaczej, tłum przeżywa jedno uczucie, jeden wspólny powód. W notatkach z tłumu Bogackiej potęguje się wiele wrażeń. Z jednej strony zaznacza kontakt z włosami, świadczący o byciu w bardzo bliskiej odległości od siebie. Z drugiej bezimienne spojrzenia skupione na nas, wyzierające z abstrakcyjnych form, oblane policyjnym światłem twarze. Gdzie każda z nich jest tak bardzo nierozpoznawalna, że aż abstrakcyjna. Będąc częścią takiego zgromadzenia nie mamy możliwości ruchu, musimy podążać za resztą, w jednym rytmie, mówimy jednym głosem. Nawiązując do Le Bon'a przybierają jeden kierunek. Obrazy Bogackiej to kompozycje wielkoformatowe. Tak jakby sama artystka nie chciała nam pozwolić na wyjście z masy, na rozejrzenie się. Jesteśmy siłą rzeczy zmuszeni, aby patrzeć na zbliżenie włosów, ciał i wzroku obserwatorów. Równocześnie bycie w tłumie jest naszą decyzją. Przychodzi czas, kiedy trzeba się w nim znaleźć. Nawet jednostki żyjące na co dzień raczej w odosobnieniu podejmują decyzję o staniu się częścią tłumu. Niezależnie od tego, jak ktoś się tam czuje, ważny jest powód, dla którego tam się znalazł. A dla nas cały czas móc być częścią tłumu, móc mówić jednym głosem jest przejawem naszej wolności.

 

1 Le Bon G., Psychologia tłumu, Wydawnictwo Antyk, 2004

2 R. H. Turner i L. M. Killian, Psychologia społeczna, Wydawnictwo Naukowe PWN, 1970

 

Recenzja wystawy autorstwa Ł. Musielaka na magazynszum.pl

 

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

 

 

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImageImage

ImageImageImage